Szalona turystka w Zakopanem


Po dzisiejszym dniu widzę rozmiary swojego uzależnienia.

Zamiast odpocywać, biegałam potym Zakopanem,jakbym miała jutro wyjeżdżać. Niewątpliwie przyzwyczajenie wyniesione z licznych weekendówek.

Zdążyłąm odwiedzić dwa punkty informacji turystycznej, znaleźć bezpłatny parking, oswoić komunikację miejską, która dla właścicieli samochdów jest darmowa, i oczywiscie sbie nią pojeździć.

Przeszłam przez park na Równi Krupowej, przez Krupówki, zwiedziłam cmentarz na Pęksowym Brzyzku, Jaszczurówkę i Krzeptówki. Wjechałam na Gubałówkę i zjechałam z niej. Dałam się wyrzucić z głównych term w Szflarach i spędziłam trzy godziny w termach Gorący Potok.

A na koniec jeszcze jechałam przez straszliwą burzę i zrobiłam nocne zakupy w Tesco.

Ale to nic, od jutra ma lać, zresztą już teraz wichura i deszcz. Cudownie.

Komentarze