Wcale bym nie zaczynała tego wakacyjnego bloga gdybym nie zajrzałą dozeszłorocznego. Ciekawie się czytało z perspektywy czasu, a co gorsza, zaczęło mi być przykro, że zabrakło mi energii do dokończenia wpisu o Budapeszcie. Teraz by się przydał :)
Trochę też szkoda, że cały ten podróżniczy rok pozostałjedynie jako albumy na fb, ale na pisanie ciągu roku z pewnością już bym nie miała siły.
Jaki ro był rok? Niezadowalający zawodowo i bardzo zadowalający prywatnie. Trzeba to chyba docenić :)
I całkiem inaczej niż przez poprzednie lata, dostąpiłam zaszczytu zaproszenia na wspólne picie. Czuję się usatysfakcjonowana. Tyle i aż tyle.
Z kronikarskiego obowiązku odnotuję dwa ciekawe przejazdy Uberem, zwłaszcza ten poranny związany z dyskusją z polonistą za kółkiem. Zakończenie roku całkiem, całkiem. Uff.

Komentarze
Prześlij komentarz